sobota, 19 sierpnia 2017

Dla zwierząt

"na pewno jest gdzieś niebo dla zwierząt, jak nie ma dla zwierząt to żadnego nie powinno być"

Joanna Bator - "Rok królika"

środa, 9 sierpnia 2017

Noc

Leżę w łóżku, drzwi na balkon otwarte. Z oddali dochodzi szum miasta, jego nocny oddech przypominający o życiu, które się toczy. Słucham przez telefon o bezsenności podczas pełni księżyca. Patrzę na psa - jego jasne futerko unosi się i opada w rytm oddechu. Śpi. Trochę mu zazdroszczę.

sobota, 5 sierpnia 2017

Rozpinam

Rozpinam się ostatnio między poniższymi punktami w mojej przestrzeni: marketingową dystopią opisaną prawie dwadzieścia lat temu przez Naomi Klein, a dziś toczącą świat coraz szybciej i bardziej, pomiędzy ostatnią książką Joanny Bator, rozpoczynającym się dziś urlopem, na który plany mamy niewiążące i swobodne, zmianami natury osobistej, które, choć ewolucyjne, mają też większe tąpnięcia, myślami o przemijaniu i znikaniu, myślami o samotności i cierpieniu, myślami o nowych kąpielówkach, których zapomniałem kupić. Rozpinam się i rozszerzam uwagę w tak różne kierunki, że niedługo zostanę tesseraktem.

poniedziałek, 24 lipca 2017

Krokodyl jest pusty

Z reguły staram się nie czekać. Na nic, w ogóle. Jest jednak wyjątek, który nie poddaje się maszynerii woli, a wyjątkiem tym jest mój ukochany polski zespół (Kombajn do Zbierania Kur po Wioskach) i wszelkie jego pochodne. Trafiłem dziś na to, jest nowe, zachęcam do posłuchania:



niedziela, 9 lipca 2017

Skrik

"Do czasów oświecenia człowieka podporządkowywano boskości, a w romantyzmie – krajobrazowi, w jakim go przedstawiano: góry są wielkie i gwałtowne, morze jest wielkie i gwałtowne, nawet drzewa i lasy są wielkie i gwałtowne, natomiast ludzie, bez wyjątku, maleńcy. U Muncha sytuacja jest odwrotna, jakby to, co ludzkie, wchłaniało wszystko w siebie, czyniło swoim. Góry, morze, drzewa i lasy – wszystko jest zabarwione tym, co ludzkie. Nie czynami i zewnętrznym życiem człowieka, lecz jego uczuciami i życiem wewnętrznym." Karl Ove Knausgård - "Moja walka"


Zanim przykryliśmy fotografie filtrami z Instagrama, przesłoniliśmy świat projekcjami własnej duszy. Wydaje się, że jedyną rozsądną decyzją jest opuszczenie tego uniwersum obłędu, a jedynym sensownym zajęciem szukanie drogi, która wiedze na zewnątrz.



wtorek, 18 kwietnia 2017

Ezoteryczna noc

Jest noc, jasna, gwiaździsta i wiosenna. W kącie pokoju, na ekranie telewizora, wróżka odpowiada na pytania widzów. Jest to kanał telewizyjny, który emituje jedynie tego typu programy. Widzowie dzwonią lub piszą smsy, a ich pytania dotyczą miłości, pieniędzy, zdrowia. Dotyczą przyszłości i lęków.

Nadchodzi sms od kobiety przed pięćdziesiątką, która pyta, czy wyjdzie jeszcze za mąż, czy spotka miłość. Młoda dziewczyna chce wiedzieć, czy jej partner ją kocha. Zamartwiająca się matka prosi o wgląd w przyszłość swoich dorosłych już i samodzielnych dzieci. Wróżka spokojnym i pewnym głosem odpowiada, rozwiewa wątpliwości, pomaga podjąć decyzje, wlewa nadzieję w serca pytających.

Leżę w łóżku i wpatruję się w gwiazdy widoczne za oknem. Mam nieodparte poczucie, że szum programu telewizyjnego jest tak naprawdę szumem życia. Ta interaktywna duchowość jest żywa i prawdziwa, i zdaje się być elementem nowej, pragmatycznej religii, wielkiego i powszechnego świeckiego kościoła, który jest otwarty, dobrowolny i demokratyczny, a posługę kapłańską pełnią w nim zarówno kobiety jak i mężczyźni.

Głos wróżki jest kojący, uspokaja i mnie, mimo iż nie słucham słów, które niesie. Świadomość obcowania ze strumieniem żywej duchowości daje poczucie bezpieczeństwa i wrażenie bycia w centrum świata, w samym jądrze życia. Strumień ów płynie przez ołtarze telewizorów i smartfonów, wibruje w nawach portali społecznościowych, a jego katedry utkane są z bezsennych nocy, prawdziwych zmartwień i gorących nadziei nieprzebranych rzesz wiernych. Zasnę dziś słuchając jego szumu.



sobota, 18 marca 2017

9550 lat

Old Tjikko ma ponad 9550 lat co czyni je najstarszym drzewem świata. Oznacza to, że gdy Rzym był jedynie małą osadą zamieszkaną przez pasterzy owiec, Tjikko było już sędziwą istotą. Czuję pokorę wobec mileniów, które nosi na swych konarach, być może z tego powodu nazywanie Tjikko po prostu drzewem wydaje mi się niestosowne. Fakt istnienia tak długowiecznego bytu jest dla mnie doniosły, święty. Jakby Old Tjikko niósł nam przez czas jakieś ważne przesłanie z zapomnianej przeszłości.

Co może czuć istota, która przez prawie dziesięć mileniów obserwuje następujące po sobie wschody i zachody słońca?