wtorek, 17 października 2017

Gdy nauczyłem się pisać

Pierwszą historię zapisałem, gdy nauczyłem się pisać. Kiedy jeszcze tego nie potrafiłem, opowieści dyktowałem będącym akurat pod ręką krewnym, a oni spisywali je dla mnie. Służył do tego kalendarz o czarnych, lśniących okładkach, numerowany jednym z ostatnich lat osiemdziesiątych. Mógłbym tu dodać "dwudziestego wieku", lecz w tamtych czasach żaden inny wiek nie mieścił się jeszcze w głowie.
Opowiadania wysypywały się ze mnie przez całe dzieciństwo i podstawówkę. Nie towarzyszyły temu żadne wielkie słowa, pisanie po prostu się działo. W liceum zaczęło ustawać, aż wreszcie, skute lodem niemocy, utkwiło w zimnym cielsku lodowca. Było tam poza moim zasięgiem, lecz pozostawało widoczne pod grubą taflą. Od czasu do czasu tylko, gdy przypadkiem składam słowa, po plecach przebiega mi elektryczna iskra.

poniedziałek, 25 września 2017

Internet

Chciałbym, żeby wróciły czasy sprzed ery Fejsbuka. Chyba więcej wtedy rozmawiano. Lajki i szery stały się protezą kontaktu, czymś, co ludzie robią zamiast. Fejsbuk zaś jest tym dla potrzeby kontaktu z drugim człowiekiem, czym Makdonald dla potrzeby odżywiania. Czuję, że internet się skurczył i wyjałowił.

niedziela, 17 września 2017

Tfu

Jeden z najlepszych kawałków, jakie (moim skromnym zdaniem) kiedykolwiek powstały w tym kraju. Z jednej z najlepszych, tutejszych płyt ever. Od lat pozostaję pod głębokim wrażeniem, a słuchanie go to zawsze przyjemność. Enjoy.



sobota, 19 sierpnia 2017

Dla zwierząt

"na pewno jest gdzieś niebo dla zwierząt, jak nie ma dla zwierząt to żadnego nie powinno być"

Joanna Bator - "Rok królika"

środa, 9 sierpnia 2017

Noc

Leżę w łóżku, drzwi na balkon otwarte. Z oddali dochodzi szum miasta, jego nocny oddech przypominający o życiu, które się toczy. Słucham przez telefon o bezsenności podczas pełni księżyca. Patrzę na psa - jego jasne futerko unosi się i opada w rytm oddechu. Śpi. Trochę mu zazdroszczę.

sobota, 5 sierpnia 2017

Rozpinam

Rozpinam się ostatnio między poniższymi punktami w mojej przestrzeni: marketingową dystopią opisaną prawie dwadzieścia lat temu przez Naomi Klein, a dziś toczącą świat coraz szybciej i bardziej, pomiędzy ostatnią książką Joanny Bator, rozpoczynającym się dziś urlopem, na który plany mamy niewiążące i swobodne, zmianami natury osobistej, które, choć ewolucyjne, mają też większe tąpnięcia, myślami o przemijaniu i znikaniu, myślami o samotności i cierpieniu, myślami o nowych kąpielówkach, których zapomniałem kupić. Rozpinam się i rozszerzam uwagę w tak różne kierunki, że niedługo zostanę tesseraktem.