sobota, 19 października 2019

Dokąd

Zbliża się decyzja o tym, gdzie osiąść na stałe. Związana jest z zakupem mieszkania. Rozważam kilka możliwości. Pierwszą jest Warszawa. Miasto gwarantuje bezpieczeństwo finansowe i daje największy w Polsce wybór ścieżek zawodowych. Minusem jest przygnębiająca brzydota i chaos urbanistyczny. Drugi pomysł to Trójmiasto. Na jego korzyść przemawia położenie na północy i brak smogu. Tamtejsze miasta są też ładne. Minusem jest stosunek dochodów (niskich) do cen nieruchomości (warszawskich) oraz potworna komunikacja miejska. Jakość rynku pracy pozostawia też wiele do życzenia. Podobnie jak gdańska starówka, która stała się skansenem dla turystów. Trzecią opcją jest małe miasteczko na Pomorzu, poniżej dziesięciu tysięcy mieszkańców. Doskonale skomunikowane: dwie godziny do Warszawy, pół godziny do mojego rodzinnego miasta, pół godziny do miasta Asha, pół godziny do miasta, w którym mieszkaliśmy razem przez cztery lata, i które lubimy. Ceny nieruchomości bardzo niskie, moglibyśmy kupić nawet dom. Minusy to mizerna infrastruktura miejska i postępujące wyludnianie się. Opcja możliwa tylko wtedy, jeśli będziemy mieć zdalne prace. Na szczęście na podjęcie decyzji jest jeszcze sporo czasu.

środa, 16 października 2019

Nachtmusik

Wieczór zaczynam od tabletki na ból głowy. Ciśnienie chyba szaleje, albo coś innego od czego ma się ból głowy szaleje. Jestem nieprzyzwoicie śpiący, chcę jednak zapisać przed snem kilka słów, gdyż zapisywanie słów sprawia, że czuję się dobrze. Dobrze mieć zapisane słowa na Liście Rzeczy, Które Dzisiaj Zrobiłem.

Poszliśmy ostatnio z koleżankami na przerwie w pracy na tzw. kawę. Jedna piła wodę, ja piłem gripex, druga zupę ogórkową. Rozmawialiśmy o Noblu dla Tokarczuk.
-A ona w ogóle żyje?
-A o czym są "Bieguni"?
Pytania padały, więc mogłem się wykazać.

Trafiłem w poniedziałek na Józefa. Słucham w kółko czterech kawałków z EPki za dziesięć złotych. Ładne, oj ładne. Posłuchajcie i powiedzcie sami.



                                   




poniedziałek, 14 października 2019

Praca, książki i krokodyl

Wracam jutro do pracy po zwolnieniu lekarskim. Powiedzieć, że mi się nie chce, to nic nie powiedzieć. Dziczeję siedząc sam w domu, więc dobrze mi zrobi powrót na łono społeczeństwa. Tak sobie mówię. A tak naprawdę, między nami, to nie chce mi się na nie patrzeć. Na społeczeństwo.

W nastroju jestem ponurym. Ciągle zmęczony, niewyspany, pełen nieprzyjemnych myśli. Nie podobają mi się filmy, które próbuję oglądać. Książki mi nie wchodzą. Zacząłem biografię Tove Jansson, zirytował mnie jednak infantylny styl narracji, odłożyłem ją więc. "Austerlitz" Sebalda też nie weszło, podobnie zbiór opowiadań fantastycznych "Inne światy". Dziś sięgnąłem po "Cokolwiek wybierzesz" Jakuba Szamałka. Lekkie, wciągnęło. Może skończę, zobaczę jak sprawdzi się w warunkach polowych, czyli w metrze w drodze do pracy.

Zostawiam górę naczyń do umycia na jutro. Golenie też (w zaroście wyglądam dobrze, ale go nie lubię). Szczotkowanie psa przekładane od przedwczoraj kontynuuje podróż do pojutrza.



niedziela, 13 października 2019

Po sobocie

Sobota minęła bardzo szybko, choć nic konkretnego nie zrobiłem. Czuję się rozbity przez chorobę, nie mogę znaleźć sobie miejsca i nie wiem za co się zabrać. Na dodatek chodzę wkurwiony i unikam kontaktów z ludźmi, żeby przypadkiem na kimś niewinnym się nie wyładować. 

Z okazji wyborów niczego nie powiem, gdyż od trzech lat nie dyskutuję na tematy polityczne. Zdarzały się w tym czasie odstępstwa od zasady, żałuję jednak wszystkich. Otwarty jestem tylko wtedy, kiedy mogę się od rozmówcy dowiedzieć czegoś nowego. Takich sytuacji jest jednak jak na lekarstwo. Z reguły odnoszę wrażenie, że rozmawiam z telewizorem. Choćby nie wiem jak się gimnastykował, zawsze wyjdzie takiemu banał i intelektualny suchar.

Szczerze ucieszyłem się z Nobla dla Olgi Tokarczuk. Bardzo lubię jej książki. Jej pomysły i perspektywy, z których opisuje świat, są świeże i inspirujące.

środa, 9 października 2019

Wtem

Dopadło mnie choróbsko wczesnojesienne. Odwołałem wyjazd na Północ, rozważam odwołanie niedzielnej imprezy. Siedzę w domu, nie muszę robić niczego. Nie pamiętam dnia, kiedy nie zaganiałem się do roboty wszelkiej maści i formy. Dziś nie. Dziwne uczucie. W planach mam pizzę i seriale.